Organizacja Kitsch&Vintage - Kurs Nieoszczędzania na sobie | -PLANNER- do pobrania! 1
Organizacja Kitsch&Vintage - Kurs Nieoszczędzania na sobie | -PLANNER- do pobrania!

Czy ktoś jeszcze pamięta tę słynną satyrę Krasickiego? Gdy wychodzę na ulice miasta, do drogerii i handlowych galerii - przypomina mi się za każdym razem tytułowa "Żona Modna". Chodzą takie, biegają po przepastnych, przeładowanych towarem półkach, z niewidzialnym radarem na słowa: "przecena", "wyprzedaż", "10 w cenie 1". Nie obwiniaj się za to - to podły konsumpcjonizm wmówił Ci, że potrzebujesz tych wszystkich rzeczy, że jak nie kupisz tego i tamtego, to jesteś nieprzydatna i niepiękna. Przeglądając kolorowe gazetki, szczupłe modelki i artykuły o sławnych i bogatych - rodzi się pragnienie, by być ucieleśnieniem tego wszystkiego...

... a potem siedzisz na kanapie z zupką chińską na obiad, a Twój dom przypomina drogerię kosmetyków, które za miesiąc będą do dupy, bo ktoś wymyśli coś lepszego i hurtownię ciuchów z taniego poliestru sieciowych sklepów odzieżowych, które za tydzień będą do wyrzucenia, bo się zmechacą, znikną, skurczą i odkleją się te wszystkie cekiny, aplikacje i inne badziewy.

Lecz jest nadzieja. Nadzieja na to, że jednak można pogodzić dbanie o siebie (które potrafi uratować życie) z posiadaniem niezadłużonego, szczęśliwego życia - nie wygrywając w totka, rzecz jasna.

1. Tylko spokój może Cię uratować.

Stop! Nie biegaj, nie pozwól na oczopląs, nie daj się. Nowy "kejs" na telefon, czterdziesta szminka, czy piętnasta torebka nie naprawią Twojego związku, nie sprawią, że Twój szef będzie Cię bardziej szanował i nie zdadzą za Ciebie kolokwium. Zmianę swojego podejścia zacznij od spokoju. Nie ma nic złego w sprawianiu sobie przyjemności na poprawę humoru, ale może zamiast zapychania dziury rozpaczy kremem na żylaki - otwórz TripAdvisor, poszukaj ciekawej knajpy, w której nigdy nie byłaś i idź tam na piwo. Albo pójdź najzwyczajniej na spacer, uspokój się, przemyśl to i owo - po ten krem zawsze możesz wrócić, ON NIE UCIEKNIE.

2. Gadaj do siebie.

O tym, dlaczego tak warto ze sobą rozmawiać nie tylko w sklepie - pisałam już o tutaj. Rozwińmy ten aspekt w odniesieniu do zakupów:

 Cokolwiek weźmiesz do rąk w sklepie - zadaj sobie kilka pytań:

Do czego jest mi to potrzebne?
do moich opuchniętych z rana oczu, do szykownego wyglądu na jutrzejszej randce...?

W jaki sposób będzie mi to służyć?
będzie mi w tym ciepło, a idzie zima, ochroni mnie to przed słońcem na Ibizie...?

Czy to jest piękne dla mnie, czy dla ogółu?
koleżanki będą mi zazdrościć, w gazecie było takie, czy może "ależ to jest piękne! to cała ja!"...?

Czy to jest przyzwoitej jakości?
100% poliester, czy 100% bawełna? alkohol i perfumy na pierwszych miejscach w kremie nawilżającym zrobią mi wióry z twarzy.

Czy mnie na to stać?
jeśli Twój portfel świeci pustkami, to po co w ogóle włazisz do tych sklepów?!

 

3. Zasada: Mogę zrobić to sama.

Zastanów się nad tym za każdym razem, gdy chcesz za coś zapłacić. To się tyczy zarówno mrożonej lazanii, jak i regenerującej super eko bio (o bzdurach "eko" i "bio" rozpiszę się kiedy indziej) maski na włosy z siemieniem lnianym, która kosztuje fortunę. Na lazanię znajdziesz przepis i narobisz jej jak dla wojska za te same pieniądze (nie zjesz, to zamrozisz albo dasz sąsiadom), trzy łyżki siemienia lnianego zagotujesz w szklance wody i otrzymasz galaretkę, którą pacniesz na włosy, przykryjesz ręcznikiem i posiedzisz w tym godzinę - efekt ten sam albo jeszcze lepszy. Końcówki włosów też sama podetniesz - przecież jesteś kumata babka (wiem to, bo dotrwałaś aż do tego miejsca w poście), tutoriali w internecie moc. Idą święta, a Ty wymarzyłaś sobie bajeranckie paznokcie, a żeby je wykonać samodzielnie potrzebujesz około dwóch lat prób i błędów? Idz do kosmetyczki- nikt nie broni, a wręcz wskazane czasami się porozpieszczać, nie wszystko musisz potrafić zrobić, a "czasami" - to słowo klucz.

4. Wartość jakości do ceny nie jest czasami przyzwoita.

Nawet nie czasami, a bardzo często. Jeśli ta bluzka tyle kosztuje, to znaczy, że sklep, dystrybutor, producent materiału i prawdopodobnie dzieci z Bangladeszu też - muszą na tym cokolwiek zarobić (chociaż do ostatniego wcale nie jestem pewna). To, że się sprzedaje aby zarabiać - jest normalne. Niedorzeczne staje się,  kiedy bluzka, która kosztuje 100 zł - ma na metce 100% poliester. Wyjdź stamtąd - wyjdź czym prędzej, przecież nie jesteś w ciemię bita i nie dasz się nabrać na badziewie. Poszukaj w małych, wolnostojących sklepach, lumpeksach, tematycznych targach mody ... jest tego trochę, a gdy znajdziesz w nich czerwoną bluzkę w kwiaty 100% bawełna za 70 zł, podczas, gdy w tajliłejl była czerwona bluzka w kwiaty 100% poliester za 39 zł - zapamiętaj też żelazną zasadę mojej Mamy: "Ludzi biednych nie stać na tanie rzeczy" (więc przestań kupować setne, badziewne klejone buty ze sztucznej skóry, które po miesiącu będą wyglądać jak psu z gardła, tylko kup sobie porządne kozaki na lata. I koniecznie przelicz różnicę).

... a skoro o liczeniu mowa to...

5. Licz i planuj.

Ja wiem, że to ciężkie, ja wiem, że to potworne i uwłaczające, żeby chodzić z kartką po sklepach, ale jak już masz na uwadze cztery powyższe zasady - możesz iść na pierwsze, świadome zakupy i nie będzie Ci przeszkadzać fakt, że są mniej spontaniczne niż do tej pory. Podziel zakupy na kategorie (kosmetyki, ubrania, spożywcze, chemia), ustal częstotliwość odwiedzania sklepów z poszczególnych kategorii (np.: zakupy ubraniowe raz na kwartał, zakupy kosmetyczne raz na dwa tygodnie). Przed każdymi rób listę i oglęziny "braków" (kosmetyków, ciepłych rajtuz na zimę, puchowej kurtki na narty), "strat" (cztery jogurty po terminie poszły do śmieci, wspomniana już bluzka z poliestru skurczyła się do rozmiarów lalki po pierwszym praniu). Przeznaczaj na to określone kwoty i tylko z nimi łaź po tych alejach dobrobytu (żadnych kart kredytowych, żadnych milionów za pazuchą!). Przeznaczyłaś 200 zł na żywność w tym tygodniu, a wydałaś 160? 40 zł to Twój zysk i inwestycja na przyszłość, składuj je, bawiąc się w oszczędzanie i wydaj je na koniec miesiąca na coś szalonego albo zaciśnij zęby i chomikuj dalej - przecież to w końcu Twoje pieniądze.

Żeby Ci to ułatwić - przedstawiam banalny w obsłudze planner do powieszenia na lodówce, ścianie, czym chcesz. Format A4 - do bazgrolenia, wykreślania, podkreślania, planowania terminów, budżetów i wypisywania braków magazynowych. 

----- Do pobrania o tutaj -----

A na sam koniec żegnam się z Wami jednym z moich ulubionych cytatów od lat autorstwa Alfreda Musseta:

"Gdy kobieta jest słodka i świeża, dobra i ładna, nie należy
troszczyć się o to, czy umie po łacinie"

 

Powodzenia!

 

 

Komentarze do wpisu (1)

6 listopada 2018

Pobieram !

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl